Stali czytelnicy domyślają się, że nie mogę pozostawić bez komentarza wydarzeń, jakie miały miejsce w czasie rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych. W telegraficznym skrócie: Lech Kaczyński przedstawia kolejnych uczestników obchodów. Gdy pada nazwisko Bogdana Borusewicza gawiedź, która przyjechała, zapewne z poruczenia ojca dyrektora zaczęła buczeć, gwizdać i wykrzykiwać: hańba.
Kolejny raz ludzie, którzy w czasach Sierpnia ‘80, głowy mieli głęboko schowane w piasek lub co gorsza aktywnie działali w POP próbują znieważyć człowieka, który dał świadectwo odwagi i poświęcenia. I pewnie nie poruszałbym tego tematu, bo takie zachowania należy marginalizować, gdyby nie wypowiedź Władysława Bartoszewskiego. Bolszewizacja to słowo klucz, którego użył Profesor. Miał rację. Dla ludzi, którzy próbowali wykpić Borusewicza istnieje tylko jeden głos, jedna racja i jeden wódz. Jest nim Tadeusz Rydzyk i jego usta Jerzy Robert Nowak. I wstrząsające jest stwierdzenie Bartoszewskiego, który mówi, że nic nie jest w stanie go już zdziwić, po tym jak w czasie obchodów rocznicy Powstania Warszawskiego zorganizowane grupy spod ciemnej toruńskiej gwiazdy robiły na cmentarzu powązkowskim awanturę. Nawet SB – stwierdza Bartoszewski – w czasie obchodów rocznic nie odważyło się robić z cmentarza miejsca awantury.
Płynie z tego wszystkiego, ważny moim zdaniem wniosek. Mianowicie: widać, jak na dłoni, jaki wpływ na swoich słuchaczy ma Rydzyk i jego straż przyboczna. Jak to katolickie – z nazwy – radio uczy miłości, odpowiedzialności i pojednania. I skoro już poruszam sprawę kanonu chrześcijańskich zachowań nie mogę nie wspomnieć słów Chrystusa: “po owocach ich poznacie”. Wiem, że żadna z osób odpowiedzialnych za sprawę toruńskich mediów pewnie tego nie przeczyta, a jednak pokuszę się o apel:zróbcie wreszcie porządek na Żwirki i Wigury w Toruniu. Inaczej katolicyzm będzie coraz częściej kojarzyć się w Polsce z nienawiścią, zgorszeniem i brukaniem pamięci o bohaterach. Katolikos znaczy “powszechny”, jak działalność mediów i szkoły Rydzyka ma się do misji Kościoła?
I na koniec zamiast komentarza zacytuję jeszcze raz Bartoszewskiego: “o co wyjesz, wyjcu?” Gdzie byłeś gdy Borusewicz i Wałęsa walczyli o Polskę?