Benedykt XVI zdjął ekskomunikę z czterech biskupów schizmatyckiego Bractwa Świętego Piusa X w tym Richarda Williamsona, zwolennika tzw. kłamstwa oświęcimskiego. Przyznać muszę, że zaskoczyła mnie ta informacja podobnie, jak wielu watykanistów i teologów. Na komentarze nie trzeba było czekac długo. Sprawa została zauważona zarówno przez media, jak i organizacje żydowskie z Instytutem Yad Vashem na czele. Reakcja na decyzję papieża nie zaskakuje mnie. Pomijając aspekt najbardziej sensacyjny, czyli obecność na liście “ułaskawionych” biskupa Williamsona, mamy do czynienia z próbą wprzęgnięcia lefebrystów strukturę Kościoła hierarchicznego i zapewne docelowo uczynienie z nich prałatury personalnej ze statusem podobnym do Opus Dei. Problem w tym, że samo zniesienie ekskomuniki nie rozwiązuje wielu spornych kwestii.
Wystarczy wziąć do ręki wydawane przez bractwo pismo “Zawsze Wierni”, a wątpliwości nasuwają się same. Pierwszą i zasadniczą z nich jest negacja postanowień Soboru Watykańskiego II, który założyciel tradycjonalistów abp Marcel Lefebvre nazywał protestantyzacją Kościoła. Lefebryści podważają nie tylko posoborową Mszę Świętą, ale też kształt dialogu międzyreligijnego, który Sobór zapoczątkował. Przykładem niech będzie Światowy Dzień Modlitwy o Pokój, w którym 27 października 1986 r uczestniczyli przedstawiciele największych religii z Janem Pawłem II na czele. Oddajmy głos w tej sprawie bractwu:
“(…) zasadniczym błędem Soboru i posoborowych reform jest ekumenizm. Novus Ordo Missae, nowy Kodeks Prawa Kanonicznego (z jego nową definicją Kościoła jako „ludu Bożego”), ekumeniczna Biblia etc. – źródłem wszystkich tych nowinek jest ekumenizm, który inspiruje również nową teologię, spotkanie w Asyżu oraz ideę powszechnego zbawienia w przemówieniach Jana Pawła II.” Zawsze wierni nr 3/2001 (40)
Nietrudno zauważyć, że mamy do czynienia z mówieniem o błędach Kościoła w powyższych kwestiach. Ducha jednak, tego, co tak naprawdę myślą lefebryści oddaje podpis pod zdjęciem z Asyżu znaleziony na blogu Kronika Novus Ordo: “Wikariusz Chrystusowy posadzony karnie między heretyki, schizmatyki, szamany i inne pogany”. Powstaje więc pytanie, jak ma się ukute przez Jana Pawła II pojęcie Nowej Ewangelizacji do postawy integrystów i w jaki sposób pogodzić misyjny charakter Kościoła z ich integrystycznym zamknięciem?
Są też inne wątpliwości. Tradycjonaliści uznają posoborowy ryt Mszy Świętej za zło Soboru, komunię na rękę za bluźnierstwo – czy przywrócenie Rytu Trydenckiego im wystarczy? Wydaje mi się, że nie i że pojawią się kolejne żądania, by cofnąć Kościół przed rok 1962, w którym Sobór się rozpoczął. Skoro wiele zjawisk, w tym inkulturacja Kościoła jest wprost negowana przez lefebrystów, w jaki sposób ma wyglądać dialog z nimi? Są to pytania, na które nie znamy odpowiedzi.
Problem kłamstwa oświęcimskiego podnoszony przez media jest w gruncie rzeczy najłatwiejszy do zażegnania. Nie zmienia to jednak faktu, że oficjalnie przywrócony na łono Kościoła bp. Williamson staje się jego wizytówką. Najgorsze, że ta wizytówka, jest zaprzeczeniem tego, co wypracował w czasie swego pontyfikatu Jan Paweł II. Szacunek do starszych braci w wierze, wyrażony choćby wizytą w synagodze w Rzymie, czy modlitwą pod Ścianą Płaczu w Jerozolimie ustępuje w wypowiedziach człowieka, który neguje komory gazowe. Owszem, znamy wiele antysemickich wypowiedzi pasterzy Kościoła, ale nie zostają oni nagrodzeni w świetle jupiterów zdjęciem kościelnej kary. Jeszcze bardziej dramatyczny jest fakt, że tradycjonaliści nadal wyznają zasadę teologicznego bogobójstwa przez naród żydowski. Choć Sobór zamknął raz na zawsze ten rozdział w historii Kościoła, oto wraca on rykoszetem z integrystycznych okopów.
I choć wierzę, że intencją Benedykta XVI jest zabieganie o jedność, to tego ruchu w kierunku lefebrystów nie rozumiem. A chciałbym.
Tagi: Benedykt XVI, lefebryści, Marcel Lefebvre, Richard Willianson
11/02/2009 o 5:23 pm
Zgadzam się z Tobą Rafale. Sytuacja jest tym dziwniejsza, że wzorem kościoła przedsoborowego Lefebryści mają, delikatnie mówiąc, dosyć krytyczny stosunek do narodu żydowskiego. Rozciągnięcie odpowiedzialności za śmierć Chrystusa na wszystkich ludzi, spowodowałoby redukcję zwolenników abp. Marcela Lefebra jedynie do sympatyków starego, trydenckiego rytu Mszy Św, a tożsamość lefebrystów określa także stosunek do Żydów, który daleki jest od “starszych Braci w wierze” Jana Pawła II.
Przy okazji chciałbym podzielić się refleksją dotyczącą wypowiedzi Marszałka Senatu RP Bogdana Borusewicza nt. cofnięcia ekskomuniki dla leebrystów: ” (…) Dla mnie wyraźnie Benedykt XVI odchodzi od linii, którą nakreślił i realizował Jan Paweł II. To nie jest dobra sytuacja. Ja jako członek tego Kościoła jestem zaniepokojony”.
Chciałem pogratulować odwagiMarszałkowi, który będąc katolikiem nie bał się podzielić swoimi wątplwościami. Oczywiście od razu spotkał się z atakiem, że narusza autonomię Kościoła od {aństwa. Śmieszą mnie takie zarzuty. W Polsce autonomia jest jakoś dziwnie jednostronna i może być naruszana tylko w jedną stronę. Nikt, łącznie z lewicą nie zauważa naruszania laickości Państwa Polskiego przez Kościół Katolicki.
Borusewicz podzielił się swoim zdaniem jako katolik i mił do tego święte prawo, tak jak każdy syn kościoła ma prawo martwić się o swoją wspólnotę wyznaniową.
14/02/2009 o 10:46 pm
Pozwólcie, że Wam wyjaśnię najprościej jak się da.
Papież uznał, że Kosciołowi katolickiemu przydaliby się jacyś duchowni, którzy wierzą w Boga, a religię traktują serio.
Taki zastrzyk zdrowej krwi, po prostu.